Mam temat z leasingiem ciągnika i już mnie to zaczyna mocno cisnąć, bo zaraz wchodzę w najważniejszy czas w gospodarstwie. Dwie raty są po terminie, trzecia zaraz dojdzie, a bez tego ciągnika nie mam jak normalnie ogarnąć pola i transportu. Leasing kilka razy dzwonił, wypowiedzenia umowy na razie nie mam, ale czuję, że długo nie będą czekać. Pieniądze powinny wejść dopiero po sprzedaży części zboża i po dopłatach, tylko wiadomo, to nie jest termin na jutro. Czy ktoś dogadywał z leasingiem przesunięcie albo rozbicie rat, zanim sprawa poszła na ostro? Nie szukam cudownego sposobu, bardziej realnych doświadczeń, co mówić, a z czym lepiej nie przesadzić.