Prowadzę małą firmę usługową i od paru miesięcy mam wrażenie, że cały czas gaszę pożary. Klienci są, więc to nie jest martwa firma, ale zaległości urosły szybciej, niż się spodziewałam. Jest leasing, kilka faktur od podwykonawców i podatek, który już dwa razy przesuwałam. Mam umówioną pierwszą rozmowę z doradcą w Warszawie i trochę nie wiem, po czym poznać, że ktoś naprawdę patrzy na sytuację firmy, a nie mówi ogólnikami. Nie chcę listy polecanych kancelarii ani reklamy. Bardziej mnie ciekawi, na co wy zwracaliście uwagę na pierwszym spotkaniu. Pytali was od razu o dokumenty, przepływy, wierzycieli, koszty? Co wam dało poczucie, że rozmowa ma sens, a co było takim sygnałem ostrzegawczym?