Prowadzę małą firmę usługową. Od czterech miesięcy spłacam ugodę z jednym kontrahentem, 12 rat po 1850 zł. Przelewy robię zwykle dwa dni przed terminem, zawsze na konto z ugody. Po trzeciej racie wpadł automatyczny monit, po czwartej następny, a potem jeszcze telefon z windykacji, że jedna rata wisi. Nic nie wróciło na konto, w banku wszystko jest jako wykonane. Księgowość kontrahenta powiedziała tylko, że sprawdzą, a windykacja dalej ma tę samą zaległość. Nie dostałam żadnej rozpiski, gdzie poszły moje wpłaty. Miał ktoś taki przypadek? Wysyłaliście potwierdzenia czy prosiliście ich od razu o saldo po każdej racie?