Cześć, od kilku miesięcy trwa u mnie upadłość konsumencka. Dziś pod koniec pracy zadzwoniła pani z kadr. Powiedziała tylko, że przyszło pismo od syndyka i żebym jutro do niej zajrzała. Nic więcej, a ja z nerwów nawet nie zapytałam, o co chodzi. Pracuję w tej firmie siedem lat i mamy osobny dział kadr, ale nie wiem, czy kopertę widział też mój kierownik. Sama formalność mnie aż tak nie przeraża, bardziej ta rozmowa i pytania o prywatne sprawy. Uprzedzaliście wcześniej pracodawcę, czy czekaliście, aż sam dostanie pismo? Z kim potem rozmawialiście i czy temat wracał?