Kilka dni przed ogłoszeniem upadłości odstawiłem auto używane w firmie do mechanika, bo zaczęło mocno szarpać. Zdążył już rozebrać część osprzętu i samochód dalej wisi na podnośniku. W tym czasie sąd ogłosił upadłość, mam już kontakt do syndyka i teraz trochę utknąłem. Mechanik pyta, czy składać auto, czy niczego nie ruszać. Nie chcę mu zlecać dalszej roboty ani samemu zabierać samochodu. Mam z warsztatu jakieś papiery i zdjęcia, ale nigdzie nie jest dokładnie napisane, co leży zdjęte obok auta. Chcę wysłać syndykowi adres warsztatu, numer do mechanika i opis tego bałaganu. Tylko jak szczegółowo to robiliście przy rozebranym samochodzie? Wystarczyło zgłoszenie i zdjęcia czy ktoś przyjeżdżał na oględziny?