Mam małą firmę i większość materiału od lat biorę od jednego dostawcy. Miałam u niego 30 dni, więc w planie założyłam, że najpierw robię zlecenie i dostaję przelew od klienta, a dopiero potem płacę za towar. Wczoraj przyszedł mail, że od następnego zamówienia chcą 100 procent przedpłaty aż do ponownej oceny limitu. Tylko żadnej daty tej oceny nie podali. Zlecenia mam nadal, koszt materiału też się właściwie nie zmienił, ale pieniądze muszę wyłożyć dużo wcześniej. Przy kilku zamówieniach pod rząd robi się dziura, której wcześniej w planie nie było. Zmienialiście plan już po takim mailu czy czekaliście, aż pierwsze zamówienie faktycznie pójdzie na nowych warunkach? I liczyliście jedną przedpłatę czy kilka kolejnych? Co dołączaliście, żeby pokazać zmianę terminu?