Cześć, mam teraz cztery prywatne zobowiązania i zaczyna mnie to już przerastać. Jedna sprawa to pożyczka ratalna, dwie mniejsze zaległości są u windykacji, a czwarta to karta, której od dwóch miesięcy nie domykam. Dzwonią o różnych porach, w dwóch sprawach przyszły pisma z terminami, a ja mam wrażenie, że jak odbiorę telefon, to zaraz zgodzę się na ratę, której potem nie udźwignę. Po mieszkaniu, jedzeniu i dojazdach zostaje mi mało, więc nie chcę rozwalić domowego budżetu tylko po to, żeby przez chwilę było ciszej. Jak ustawialiście kolejność rozmów przy kilku wierzycielach naraz? Najpierw największy dług, najpilniejsze pismo, czy może te najmniejsze kwoty, żeby coś zamknąć i mieć mniej telefonów?