Prowadzę małą spółkę, robimy usługi dla firm i trochę prostych montaży. Jeden klient przez ostatni rok dawał nam mniej więcej połowę obrotu, a teraz uciął zamówienia prawie z dnia na dzień. Nie mamy jeszcze wszędzie poślizgu, ale kilka płatności już przesunąłem i widzę, że za dwa miesiące bez planu będzie bardzo słabo. Rozważam restrukturyzację firmy, tylko nie wiem, jak pokazać wierzycielom plan, żeby nie wyszło z tego puste gadanie. Mam koszty stałe, ludzi, leasing jednego auta i dwie rozmowy z nowymi klientami, ale nic nie jest jeszcze podpisane. Boję się wpisać do planu za dużo optymizmu, a z drugiej strony bez tych nowych zleceń liczby wyglądają naprawdę marnie. Jak u was wyglądało pokazanie takiego planu po utracie dużego klienta? Lepiej od razu mówić wierzycielom, co się stało, czy najpierw zebrać tabelę kosztów i wpływów? Co było bardziej wiarygodne: ostrożny wariant czy plan z założeniem, że za chwilę wpadną nowe zlecenia?