Cześć, mam dość przyziemny temat, ale już mi się miesza w głowie. Szykuję się do upadłości konsumenckiej i próbuję rozpisać domowy budżet tak, żeby było widać realne koszty życia, a nie jakieś życzeniowe kwoty. Najbardziej stresuje mnie teraz mieszkanie, bo zalegam z czynszem i doszły jeszcze rachunki za media. Właściciel już pyta, kiedy zapłacę, a ja nie chcę wrzucić starej zaległości do jednego worka z bieżącym czynszem. Jak to u was wyglądało? Pokazywaliście osobno aktualny czynsz, zaległy czynsz i media, czy traktowaliście to po prostu jako koszty mieszkania? Nie szukam porady prawnej, bardziej tego, jak zwyczajnie uporządkowaliście taki bałagan, żeby samemu się w nim nie zakopać.