Mam małą spółkę usługową i coraz bardziej wygląda na to, że skończy się wnioskiem o upadłość firmy. Najbardziej rozjeżdża mi się teraz lista zobowiązań. Księgowość pokazuje jedno, część wierzycieli przysyła swoje wyliczenia, a ja mam jeszcze notatki z rozmów i maili, których nikt poza mną nie widział. Nie szukam cudownego wyjścia, bardziej chodzi mi o sprawdzenie, czy nie idę z kompletnym bałaganem w papierach. Czy przed samym wnioskiem braliście drugą opinię od kogoś z zewnątrz? Zastanawiam się, czy to realnie pomaga poukładać zobowiązania wobec wierzycieli i ocenić, czy jest jeszcze sens rozmawiać o układzie, czy tylko przeciąga temat. Jak to u was wyglądało? Najpierw robiliście własną tabelę i dopiero z tym szliście dalej, czy ktoś pomagał wam ją ułożyć od zera?