Mam małą spółkę usługową i od kilku dni siedzę z zablokowanym rachunkiem firmowym. Poszło o stare zobowiązanie wobec jednego wierzyciela, nie o nowe zakupy czy coś takiego. Na koncie są pieniądze z ostatniego zlecenia, ale z nich muszę jeszcze zapłacić podwykonawcy, czynsz za lokal i parę bieżących rzeczy, żeby w ogóle domknąć następne zlecenie. Wierzyciel chce szybkiej spłaty, to rozumiem, tylko jeśli wszystko pójdzie od razu na zaległość, to firma nie zarobi na kolejne raty. Chciałbym zaproponować część teraz, a resztę w ratach, ale nie wiem, jak to opisać, żeby nie wyszło jak wymówka. Miał ktoś podobną sytuację z kontem firmowym? Udało się dogadać odblokowanie części środków na koszty albo chociaż realne raty? Co pokazaliście wierzycielowi, żeby potraktował to poważnie?