Mam małą działalność usługową i jestem w takim niezbyt przyjemnym momencie, że porządkuję papiery przed rozmową o upadłości firmy. Sama firma już prawie nie działa, ale dokumenty mam porozrzucane: trochę faktur w mailach, trochę chyba u księgowej, a kilka zobowiązań kojarzę tylko po przelewach albo po telefonach od dostawców. Boję się, że zrobię listę zobowiązań z dziurami albo coś wpiszę dwa razy. Jak odtwarzaliście taką listę, kiedy brakowało faktur? Zaczynaliście od wyciągów, od księgowej, od maili do wierzycieli, czy jeszcze inaczej?