Mam taki problem, że czynsz za dzierżawę ziemi wypada mi wcześniej niż realne pieniądze ze sprzedaży plonu. Gospodarstwo jeszcze ciągnę, ale po ostatnim sezonie raty mam ustawione bardzo ciasno i teraz bank oraz jeden dostawca naciskają, żeby nic już nie przesuwać. Nie chcę im opowiadać, że pieniądze będą na pewno konkretnego dnia, bo sprzedaż będzie dopiero po zbiorach. Z drugiej strony czynszu za dzierżawę nie mogę odpuścić, bo bez tej ziemi nie mam z czego robić obrotu. Jak tłumaczyliście wierzycielom taki układ: najpierw czynsz, potem sprzedaż plonu i dopiero późniejsza rata? Uznali wam to jako normalny sezonowy termin, czy raczej kazali zapłacić chociaż coś od razu?