Mam małą firmę usługową i próbuję poukładać rozmowy z wierzycielami przy restrukturyzacji firmy. Jedno zlecenie jest praktycznie skończone, ale inwestor zatrzymał nam 20 procent wypłaty do odbioru końcowego. Zostały drobne poprawki, nikt nie mówi, że nie zapłaci, tylko bez protokołu tej części przelewu nie puszczą. I tu mam zgryz. Chciałbym pokazać wierzycielom, że ten wpływ jest realny i raty nie są z kapelusza. Z drugiej strony, jak odbiór przesunie się choćby o miesiąc, to będę wyglądał, jakbym od początku obiecał za dużo. Jak to u was wyglądało? Liczyliście zatrzymaną część wypłaty do rat, czy raczej jako dopłatę dopiero po faktycznym przelewie?