Jestem już po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej i właśnie porządkuję wydatki do budżetu. Mam dziecko w podstawówce i teraz wyszła wyprawka: plecak, zeszyty, podręczniki, składka, buty na zmianę, trochę rzeczy na plastykę. Niby zwykłe szkolne zakupy, ale jak się to zsumowało, to zrobiła się kwota większa niż planowałam. Część płaciłam kartą, część gotówką w małych sklepach. Paragony mam, ale nie wszystkie są super czytelne i na pewno nie mam faktury do każdej rzeczy. Zastanawiam się, czy wpisać to jako jedną większą pozycję, czy rozbijać na drobiazgi, bo nie chcę potem wyglądać, jakbym coś dopisywała po czasie. Jak to u was wyglądało przy upadłości? Pokazywaliście syndykowi rachunki za wyprawkę dziecka, czy wystarczyła zwykła lista wydatków i wyciąg z konta?