Mam małą firmę usługową i zbieram teraz dane pod rozmowy z wierzycielami. Utknęłam na rachunku VAT, bo część większych klientów płaci mi w split payment. Na papierze wpływy wyglądają nieźle, ale na zwykłym koncie zostaje dużo mniej i z tego mam płacić księgowość, paliwo, system do zleceń i wynagrodzenie jednej osoby. Bez tej osoby część bieżących prac po prostu mi się rozsypie. Boję się, że wierzyciele spojrzą tylko na sumę sald i powiedzą, że przesadzam z kosztami. Jak przy restrukturyzacji firmy pokazywaliście rachunek VAT i takie koszty konieczne, żeby to brzmiało rzeczowo, a nie jak szukanie wymówki?