Mam dość przyziemny problem po upadłości firmy i nie chcę czegoś pominąć. Prowadziłem mały punkt sprzedaży, lokal jest już zamknięty, ale została mi kasa fiskalna i segregator z częścią raportów. Część papierów ma jeszcze księgowa, bo domykała ostatnie rozliczenia. Syndyk na razie poprosił ogólnie o dokumenty sprzedaży i informacje o rzeczach, które zostały w lokalu. Nie wiem, czy mam sam organizować odczyt pamięci kasy, czy czekać, aż syndyk napisze konkretnie, czego chce. Jak to u was wyglądało przy upadłości firmy? Robiliście odczyt, protokół, zdjęcia kasy albo numer ewidencyjny, czy wystarczyły ostatnie raporty?