Mam pytanie do tych, którzy już byli w restrukturyzacji gospodarstwa i nagle wyskoczył im koszt spoza planu. Bank chce ratę na koniec miesiąca, a u mnie po chorobie w stadzie poszło sporo na weterynarza i leki. Nie próbuję się wymigać od płacenia, tylko ta rata w pełnej wysokości teraz naprawdę kłóci się z bieżącym utrzymaniem zwierząt. Mam fakturę, potwierdzenie przelewu i krótki opis od weterynarza, czego dotyczyła wizyta. Waham się, czy wysłać bankowi same dokumenty, czy od razu dopisać, kiedy spodziewam się najbliższego wpływu z gospodarstwa i ile mogę wtedy dorzucić do raty. Nie chcę mieszać w to prywatnych rachunków, bo to był koszt typowo z gospodarstwa. Jak to u was wyglądało? Bank albo wierzyciel przyjął taki wydatek jako konieczny, czy potraktował to jak zwykłe tłumaczenie, że akurat brakuje na ratę?